J: Co jest?
V: Zapomniałaś? Dziś się wprowadzają.
J: Japierdole. Zapomniałam.
Am: O dziewczyny, a wy jeszcze w piżamach?
V: Jest 7 rano.
Am: A no fakt.
J: Nwm jak ty, ale ja ide spać jeszcze.
V: Ja też.
Iz: O hej.
V: Cześć.
J: Ja ide.
Poszłam do góry. Już przysypiałam, a ktoś mi do pokoju wlazł. To była Izzy.
Iz: Oj sorki. Myślałam, że ten pokój jest wolny.
J: Jak widać nie.
Iz: A tamte drzwi? Co tam jest?
J: Nie ważne. Gdzie tam włazisz?
Iz: Wow ile ubrań! Raj dla moich oczów!
J: Idź mi stąd!
Z: Co jest?
Iz: Ty z nim spałaś? o.O
J: Co cie to Izzy.
Iz: Mamo. mamo!
Am: Co jest?
Iz: Ona z nim spała!
Am: Że co?
J: Japierdole.
Am: Ty koleś wynoś się stąd!
J: Zayn nigdzie się nie wybiera.
Z: Właśnie. Paul mi pozwolił spać z moją dziewczyną.
Am: Paul!
T: Co?
Am: Oni mogą razem spać?
T: Tak. Mam do nich zaufanie.
J: Widzisz. I nie wtrącaj się! A teraz wyjdźcie.
T: Przepraszam.
Tylko wyszeptał. Głos stracił czy co?
Z: Długo ty tu nie wytrzymasz.
J: No.
Z: Robić miejsce w szafie?
J: Tak i to dużo miejsca.
PukPuk.
J: Jeżeli to ty Izzy to won!
V: Z tego co się orientuje to mam na imię Vanessa, a nie Izzy.
J: Też mi chcesz krew popsuć?
V: Nie... Tylko chciałam się zapytać, czy ta cała Amanda tu była?
J: Niestety tak. A u ciebie?
V: Też. I chciała wyrzucić Louis'a z mojego pokoju, bo jej Annie powiedziała, że z nim spałam.
J: U mnie tak samo tylko to była Izzy. Wlazła do pokoju i garderoby. Rozumiesz?
V: Żal.
PukPuk
J: Jeżeli to Izzy, Annie lub Amanda to won!
T: Nie to ja!
V: Co byś chciał?
T: Izzy ma twój pokój, a Annie twój Annie. Przykro mi.
J: Zajebiście! Ja się wyprowadzam! Jak ona ma tu być. Już więcej mnie nie zobaczysz!
V: Ja wyprowadzam się z tobą!
T: Ale chce was tylko do innych pokoi przenieść tylko.
J: Ja się wynosze z domu. A teraz wyjdź!
Wyszedł z pokoju. Poszłam się ubrać. Wybrała to
. Gdy wyszłam z łazienki Zayn'a nie było. Poszłam do kuchni. Byli tam wszyscy.
. Gdy wyszłam z łazienki Zayn'a nie było. Poszłam do kuchni. Byli tam wszyscy.
T: Acacia skarbie zostań! Nie wyprowadzaj się.
J: ...
Am: A jej co?
J: Gówno! Zayn chodź.
Z: Już.
Poszliśmy do ogrodu.
*W TYM SAMYM CZASIE*
T: Izzy, wybierz sobie inny pokój.
Iz: Ale ja chce ten.
T: Dlaczego?
Iz: Bo tam jest tyle ubrań!
T: Ale to są ubrania Acaci.
V: Właśnie nie dostaniesz ich...
T: I to samo Annie ... Te pokoje są moich córek.
Am: No to co nie mogą one wziąć innych?
V: Nie! To są nasze pokoje!
*W OGRODZIE*
Z: To co? Przeprowadzasz się do mnie?
J: Tak. Chyba, że nie chcesz.
Z: Jasne, że chce!
__________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________
Taki tam 5 rozdział!
Przepraszam za błędy :D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz